Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kuchnia: Jednoporcjowe proteinowe ciasto z cieciorki z truskawkami


Potrzebujesz:
* 180-200g cieciorki z puszki 
* 1 całe jajko + 1 białko 
* łyżka jogurtu greckiego 0%
* Miarka izolatu myprotein biała czekolada 
* 200g truskawek 
* Łyżeczka odtłuszczonego naturalnego kakao 
* Pół łyżeczki sody oczyszczonej

Przygotowanie:
Cieciorkę opłukać, wrzucić do głębokiego naczynia i dodać odżywkę, sodę, kakao, jogurt, Słodzidło i żółtko. Zblendować na gładko. Białka ubić na sztywno i delikatnie połączyć z uprzednio przygotowaną masą. Formę średnicy 21cm wyłożyć papierem do pieczenia i wlać ciasto. 100g truskawek pokroić i dodać na wierzch. Piec 30min góra-dół 180C. Studzić w piekarniku. Pozostałe 100g truskawek pokroić i zagotować(1min w mikrofali) i polać ciasto.


niedziela, 12 kwietnia 2015

Kwiecień w słowach: Pasja - czy można się zatracić?

Przy wolnej niedzieli postanowiłam podjąć kolejny temat w projekcie Kwiecień w słowach.

Pogoda w końcu się poprawiła to i humor wrócił.
Obudziłam się lekko po godzinie 6 rano i jak zwykle przystąpiłam do codziennego rytuału przyrządzania śniadania. W ostatnich dniach są to omlety białkowe z dodatkiem owoców.
Stojąc nad kuchenką naszło mnie na przemyślenia dotyczące obejrzanego wieczór wcześniej nagrania, w którym Mariusz Czerniewicz(fb) opowiada o sposobie żywienia jakim jest IIFYM (video).
Chodzi mi głównie o kwestie izolacji od innych ludzi, której powodem jest ścisłe trzymanie makro i treningów.
W ostatnim czasie kilkukrotnie ten temat był wspominany w fit światku.
Ja sama nie ukrywam, że mam  tym spory problem, a nagranie Mario uświadomiło mi, że do niczego dobrego to nie prowadzi.

Więc czy moja pasja, jaką jest sport i dążenie do osiągnięcia celów sylwetkowych jest w jakiś sposób negatywna dla mojego życia społecznego? Czy pozbawia mnie to tych prostych cudownych chwil, o których wspomina Mariusz w swoim nagraniu?

Wnioski, do których doszłam niestety nie są korzystne.
Od dłuższego czasu współpracuję z trenerem, spożywam 5 zbilansowanych posiłków dziennie, trenuję średnio 6 razy w tygodniu. O ile treningi w niczym nie przeszkadzają, bo można je zrobić o każdej porze dnia, czy przesunąć o jeden dzień, tak przy żywieniu pojawiają się schody.
W momencie gdy zaczęłam skrupulatnie podliczać makro zaczął się problem z wychodzeniem ze znajomymi przykładowo na lunch. O ile w centrum handlowym gdzie jest wiele jadłodajni i otwarta przestrzeń do siedzenia nie ma problemu aby wyciągnąć swój pojemnik z jedzeniem, tak co innego jednak gdy w grę wchodzi już jakaś konkretna knajpa, restauracja, kawiarnia. Główne dwa problemy to fakt, że z chęcią też bym sobie zjadła coś z karty dań (nie cheat, zawsze można wybrać zdrową pozycję proponowaną w menu). Nie dla samego faktu jedzenia, co dla cieszenia się ze znajomymi czy rodziną z wizyty w danym miejscu. Ale nie, przecież makro mi się nie zgodzi.

Na długi dystans staje się to uciążliwe dla psychiki i w końcu przyjdzie taki moment, gdy powiemy sobie, że mamy dość. I już nie chodzi o to, że chce mi się 'nieczystego' jedzenia. Nie ciągnie mnie do zjedzenia tabliczki czekolady czy całej pizzy. Tylko do normalności, którą chyba trochę zatraciłam.
Teraz żywię się świadomie zgodnie z zapotrzebowaniem i celami sportowymi. Kiedyś niestety była to obsesja odchudzania, przez co straciłam zdrowie i życie towarzyskie. Wolałam siedzieć w domu niż się tłumaczyć czemu nie jem.

Sport jest dla mnie wybawieniem na całe zło, dzięki temu potrafię dać ujście swoim emocjom, a przy okazji się spełniać. Planuję w krótkim czasie zrobić uprawnienia trenerskie abym sama również mogła zarażać miłością do sportu innych ludzi. Jestem bogatsza o wiele doświadczeń dzięki czemu będę mogła pokazać im jak nie wpaść w to błędne koło. Bo niestety można wiele stracić.
A jesteśmy tylko ludźmi i musimy cieszyć się małymi chwilami.
Więc cieszmy się życiem, dbajmy o swoje zdrowie, dawajmy naszemu ciału wartościowe paliwo, ale też nie popadajmy w skrajności, bo później ciężko jest wrócić do normalności.

sobota, 4 kwietnia 2015

Redukcja: jak nie zwariować w święta Wielkanocne

Każdego roku zaraz przed świętami Bożego Narodzenia, czy właśnie jak teraz przed Wielkanocą w sportowo - dietetycznym światku zaczyna robić się gorąco.

Wiele osób wpada w panikę, ponieważ nie do końca wiedzą jak wytrwać w swoich żywieniowych postanowieniach przez okres świąteczny i czy w ogóle trzymać dietę w te dni.

Zauważyłam również, że dla wielu z Was krępujące są pytania oraz czasami (co niestety również się zdarza) docinki od strony rodziny na temat tego, że nie chcemy skosztować typowych świątecznych potraw, bo przecież "co Ci szkodzi raz w roku".

Zacznijmy od tego, że głównym założeniem świąt (pomijając idee religijne) jest spotkanie się z rodziną.
Za to właśnie lubię święta, że jest to czas kiedy bez pośpiechu możemy usiąść w większym gronie, porozmawiać, pośmiać się czy pójść na wspólny spacer.
Ludzie niestety mylą pojęcia i główną rzeczą jaką wykonują to gotowanie ogromu jedzenia, które później i tak zalega przez tydzień w lodówce. Pogódźmy się z tym, człowiek nie da rady przerobić takiej ilości jedzenia w dwa dni, jakie zazwyczaj przygotowują nasze babcie na czas świąteczny :)

Wszystko jest dla ludzi. Nie twierdzę, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać, bo to samo w sobie nie jest zdrowe dla naszej psychiki. Jednak są sposoby, żeby zastąpić tradycyjne potrawy fit wersjami, które często okazują się naprawdę strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o smak o wartościowym makro.

Poniżej kilka zasad i wariantów, którymi ja kieruję się w czasie świąt:

1. Jeżeli postanawiam, że przy spotkaniu rodzinnym pozwolę sobie na kilka przysmaków, w swoich posiłkach pomijam węglowodany i tłuszcze. Staram się jednak, aby produkty które spożywam należały do tych, które mam w swoim codziennym jadłospisie.

2. Nadwyżka białka i warzyw to nic złego, szalej :)

3. Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu. Twoje ciało może zareagować w niechciany sposób, jeśli na co dzień trzymasz 'czystą miskę'.

4. * Przygotuj fit desery dla siebie i rodziny. Wymień cukier na erytrol czy dobrej jakości stewie bez wypełniaczy. Wzbogać ich smak i makro w odżywkę białkową.
* Fajnym rozwiązaniem są też home-made wędliny z indyka czy kurczaka.

Jak to mówi mój trener, 'diabeł tkwi w szczegółach'. Tak naprawdę kuchnia to zabawa i można wiele rzeczy wymieniać. Majonez zastąp jogurtem greckim, napoje gazowane świeżo wyciśniętym sokiem, a ociekające lukrem ciasta na własnej roboty fit desery.
Warto pokazać naszym bliskim, że można inaczej i ponadto dbając o swoją formę i zdrowie.
To co jemy naprawdę ma znaczenie.
Nasze ciało się odwdzięczy za to, że traktujesz je z szacunkiem i dostarczasz wartościowego paliwa.

Nie zapominajmy również o ruchu. Jeśli pogoda na to pozwoli, wyciągnij swoich bliskich na spacer. Świetnym rozwiązaniem w razie złej pogody są sportowe gry na playstation move czy xbox kinect. Wprowadzą element zabawy oraz rywalizacji.

Co najważniejsze. Nie dajmy się zwariować. Codzienne liczenie makro, treningi, szkoła/praca mają wpływ na nasze samopoczucie.
Teraz masz chwilę aby złapać oddech, więc z tego skorzystaj.


Na koniec chcę Wam życzyć wspaniałych świąt Wielkanocnych spędzonych w ciepłej atmosferze. Dużo motywacji do działania i uśmiechu!